Natura w kosmetykach – nowa seria na blogu

Cześć,

Dziś chciałabym zainteresować Was nową serią na blogu: „Natura w kosmetykach”. Będę opisywać w niej składniki aktywne znajdujące się w kosmetykach pochodzenia naturalnego. Oczywiście do każdego składnika aktywnego będę starała się dobrać  kosmetyki, w których możemy je znaleźć i moje opinie na ich temat.

Swoją serię chciałabym rozpocząć (może trochę kontrowersyjnie :)) od oleju konopnego.

Olej konopny – olej idealny?

Coraz częściej słyszy się o wykorzystaniu olei konopnych w kosmetyce. Są składnikiem nie tylko balsamów, ale również szamponów, odżywek, balsamów do ust. Będąc na wycieczce w Czechach zauważyłam  kilka punktów, gdzie były sprzedawane tylko wyroby z olejami konopnymi (oczywiście skusiłam się na jeden, ale o tym w następnych postach). Czy zachwyt nad jego właściwościami jest uzasadniony? Czy to po prostu „moda” na kolejny składnik aktywny? W dzisiejszym wpisie postaram się przybliżyć Wam  jego właściwości i ocenić, czy rzeczywiście jest czym się zachwycać.
Najpierw trochę teorii……
Olej konopny dodawany do kosmetyków nie ma nic wspólnego z tym, który ma działanie narkotyczne.
Składa się z:
– 75 % niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT): kwas linolowy i alfa-linolowy
– kwas oleinowy, palmitynowy, gamma-linolenowy, arachidonowy i eikozanowy.
– przeciwutleniacze1
– proteiny, aminokwasy,
– karoten
– fitosterole
– fosfolipidy
– minerały: Ca, Mg, S, K, Fe, Zn i P
– witaminy: A, D, E, K.

Właściwości i zastosowanie oleju konopnego w kosmetykach:

Dzięki zawartości powyższych składników olej jest jednym z najlepiej nawilżających substancji. Do tego nie pozostawia tłustego filmu na skórze – ideał, prawda? Używany jest bezpośrednio na skórę lub jako dodatek w kosmetykach: do kremów, mleczek, szamponów, mydeł. Oczywiście wyśmienite rezultaty daje również stosowany na włosy – odżywia je i wzmacnia. Używany może być zarówno przez osoby posiadające skóry tłuste, gdyż reguluje wydzielanie sebum, jak i suche dzięki właściwościom nawilżającym. Z powodzeniem również zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, dzięki zawartości NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe). Kwasy te również zapobiegają utracie wody przez naskórek. Nawet alergicy znajdą coś dobrego dla siebie: olej konopny łagodzi stany zapalne w chorobach skórnych np.: łuszczyca, trądzik, egzema, zapobiega świądowi skóry przy stanach alergicznych. Dzięki jego delikatnym właściwościom może być stosowany bezpośrednio na skórę.

Podsumowując: w mojej opinii olej konopny jest olejem idealnym. Ma bardzo dobry wpływ na naszą skórę, może być stosowany przez każdy rodzaj cery (oczywiście przez alergików mających uczulenie na ten składnik – nie). Na dzień dzisiejszy jestem w trakcie używania 2 kosmetyków i już zużyłam parę  innych .  Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii i co to były za kosmetyki zapraszam do dalszego czytania 🙂

Pierwszy raz z firmą India Cosmetics spotkałam się na Beauty Forum w Warszawie. Jako nowość, stoisko wzbudziło moje zainteresowanie. Po 5 minutach rozmowy ze sprzedawcą i zachwalania produktów skusiłam się na parę kosmetyków, m.in.: serum do twarzy i szampon do włosów.

Szampon do włosów z olejem konopnym – India Comsetics

Szampon od razu wpadł mi w oko ze względu na opakowanie. Butelka biała, 400ml, z naklejką firmy i rysunkiem liści konopi. Mi jednak skojarzyła się z butelkami na mleko, które były sprzedawane jak byłam jeszcze dzieckiem. Zakup na zasadnie dobrego skojarzenia? Czemu nie 🙂
Producent obiecuje, iż właściwości oleju konopnego wygładzą włosy, nadadzą im miękkość, połysk i zdrowy blask. Dodatkowo (jak wspomniałam wcześniej) olej zadziała nawilżająco.  D-panthenol zmniejszy tendencję do rozdwajania końcówek. Z kolei nawilżenie zapewni nam olej, d-pantenol oraz kolagen zawarty w szamponie. Zdecydowanie zatem jest to szampon dla suchych włosów. Ja mimo swoich przetłuszczających się postanowiłam go wypróbować. Poniżej kilka moich odczuć:
– szampon dobrze się pieni (teoretycznie lepiej byłyby, gdyby tego nie robił, aczkolwiek chyba każda z nas lubi pieniące się szampony :)),
– ma przyjemny, delikatno-ziołowy zapach, który nie drażni,
– po umyciu włosy rzeczywiście są nawilżone, gładkie, dobrze się rozczesują i układają.
Po kilku stosowaniach wydają się również być odżywione. Myję włosy co drugi dzień i w tym przypadku nie musiałam myć częściej ze względu na duże przetłuszczenie.
Warto dodać, że butelka mimo iż 400 ml dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się. Naklejka również po wielkokrotnym zamoczeniu wodą nie zmyła się ani  nie odkleiła. Dzięki zamknięciu typu clik szampon nie wylewa się na boki, dozuje się go taką ilość jaką chcemy.
Generalnie chociaż szampon nie jest przeznaczony do mojego typu włosów oceniam bardzo pozytywnie. Koszt również nie jest wysoki – ja za swoją sztukę dałam ok. 10 zł (ze względu na dużą ilość zakupów), na stronie producenta jest dostępny w cenie 19,99 zł.
Musicie wybaczyć – zapomniałam zrobić zdjęcie, a opakowanie wyrzuciłam 🙁

Drugim produktem z tej firmy jest serum do bardzo suchej skóry twarzy i dłoni. Nie ukrywam, że pierwszy raz spotkałam się z tego typu produktem (a uwierzcie miałam ich wiele). Ale po kolei…

Opakowanie jest w takiej samej szacie graficznej co pozostałe kosmetyki – zwykła tubka z naklejką tytułowej konopi. Zamknięcie typu klik jak w przypadku szamponu dozuje nam odpowiednią ilość produktu, serum nie rozlewa się na boki i nie spływa po opakowaniu.

Co mnie zdziwiło to konsystencja serum. Każde serum, którego używałam miało konsystencję lejącego, przeźroczystego żelu. W tym przypadku jest inaczej – z tubki wylatuje produkt konsystencji białego, lekkiego kremu. Z racji tego, iż jest nietypowy, ja również używałam go nietypowo – co dzień rano i wieczorem, bez dodatkowych produktów (kremów).  Bardzo ładnie się wchłaniał, nie pozostawiał filmu, nie łuszczył się  i nie topił na słońcu. Doskonalone sprawdza się jako baza pod podkład. Nie miałam najmniejszego problemu z rolowaniem się podkładu lub korektora. Serum jest również wydajne – stosowałam go ok. 2 miesięcy. Moja buzia była nawilżona, sprężysta i w dobrej kondycji. Produkt mnie nie uczulił, nie powodował podrażnień. Tak bardzo przypadł mi do gustu, że pierwszy raz w życiu przecięłam tubkę (widać na zdjęciu) i wybierałam kosmetyk znajdujący się na ścianie tubki.

Z czystym sumieniem mogę polecić ten produkt cerom suchym i bardzo suchym jako zamiennik kremu lub „wspomagacz” nawilżenia na kilka razy w tygodniu. Ja chętnie sięgnę po niego jeszcze nie raz.

Pojemność: 50 ml kosztuje 19,99 zł.

W dalszej części serii będę przedstawiać kolejne produkty z olejem konopnym tej firmy i nie tylko, gdyż trochę mi się ich uzbierało 🙂

Testowałyście kosmetyki z olejem konopnym? Jakie są Wasze odczucia? Może macie jakiegoś ulubieńca?

3 propozycje na zimowo-świąteczne pazurki

Witam Was serdecznie po dłuższej przerwie, spowodowanej po trosze problemami prywatno-zawodowymi i brakiem natchnienia na umieszczanie ciekawych postów. Niestety mam tylko jedną twarz, dwie ręce i zanim coś gruntowanie przetestuję to troszkę czasu mija, a nie chce pisać opinii, której nie jestem pewna, tak dla samego pisania.

Dziś chciałabym Wam przedstawić 3 zdobienia zimowe. 2 mogą być również wykorzystane na zbliżającego się wielkimi krokami Sylwestra. Wszystkie zostały wykonane lakierami hybrydowymi.

1.     Pierwsze zdobienie wykonane przy pomocy pyłku Cameleon firmy Kabos Cosmetics. Zdobienie to wg. mnie jest bardzo szybkie w wykonaniu, ale zarazem efektowne. Coś specjalnie dla kobiet nie mających dużo czasu na malowanie paznokci.

Jak go wykonać?

– wykonujemy manicure hybrydowy. Na sam koniec utwardzamy topem Base & top firmy Kabos cosmetics. Następnie przecieramy suchym wacikiem bezpyłowym tak, aby usunąć warstwę dyspersyjną. Nie bójcie się, że cały wacik się przyklei i zostawi włókna, wszystko ładnie się ściera. 🙂
– przy pomocy palca lub pacynki do makijażu nakładamy pyłek i wcieramy w paznokieć, tak aby powstał efekt tafli. Nadmiar pyłku usuwamy pędzelkiem.
– następnie nakładamy top. Ja nakładam 2 cienkie warstwy, gdyż u mnie pyłki mają tendencję do szybkiego ścierania się, a ten sposób powoduje, iż mogę się cieszyć nienaruszonym zdobieniem przez 2 tygodnie 🙂

       Drugie zdobienie również wykonałam przy użyciu pyłku do zdobień. Tym razem firmy Indigo – efekt holo w odcieniu
       Fuchsia.
– Schemat jest taki sam jak przy poprzednim zdobieniu. Najpierw malujemy paznokcie wybranym lakierem.
– po utwardzeniu w lampie wcieramy pyłek. UWAGA: ten pyłek wcieramy na paznokieć z warstwą dyspersyjną.  
– nakładamy top. U mnie 2 cienkie warstwy.

       
3.     Trzecia i ostatnia propozycja jest typowo zimowa. U mnie zagościła jako zdobienie wigilijne, ale z powodzeniem można wykonać przez cały zimowy okres. Nie ma śniegu za oknem, to chociaż będziemy miały śnieżynki na paznokciach. 🙂

– wykonujemy tradycyjny manicure. Ja użyłam kolor So Sexy Kabos cosmetics, gdyż dla mnie jest to najpiękniejszy odcień czerwieni. Klasyczny, eleganci, z klasą, ale zarazem bardzo kobiecy i seksowny.
– na utwardzonej drugiej warstwie koloru (nie odtłuszczoną) namalowałam prosty wzór śnieżynki białą hybrydą. Dodałam kilka białych kropek i gotowe 🙂 utwardzamy w lampie
– na ozdobione paznokcie nałożyłam dodatkowo Aurora Effect Indigo nails – piękny przeźroczysty lakier w maleńkimi drobinkami mieniącymi się na różowo.
– utwardzamy w lampie, pokrywamy topem, znowu utwardzamy, przemywamy odtłuszczaczem i proste zimowe zdobienie gotowe 🙂
Mam nadzieję, że powyższe zdobienia się Wam spodobają i zainspirują do wykonania własnych zimowych pazurków 🙂

Wszystkiego najlepszego w Nowym 2017 Roku!

Maybelline – Lash Sensational – moja perełka wśród tuszy drogeryjnych

Po rozczarowaniu jakim był tusz Benefit – They’re real postanowiłam poszukać dobrego produktu na półkach drogeryjnych. Pomocne przy tym były promocje Rossmannowe -49%. W szufladzie mojej toaletki wylądowało parę nowych egzemplarzy…. 🙂

Dziś, po ponad 2 miesięcznym testowaniu chciałabym Wam przedstawić perełkę, którą udało mi się wyłowić zupełnie przez przypadek 🙂

Maybelline – Lash Sensational jest to jeden z najlepszych tuszy jakie dotychczas miałam. Opakowanie jest standardowe – niczym szczególnym się nie wyróżnia, ale nie jest pospolite. Ładnie wygląda na toaletce i bardzo wygodnie leży w ręku. Zaskoczeniem była dla mnie szczoteczka – ma różnej długości silikonowe włoski, dzięki czemu jesteśmy w stanie dotrzeć nawet do najmniejszych rzęs. Niestety do jej kształtu trzeba się przyzwyczaić. Nie raz skończyłam ze szczoteczką w oku 🙁 ale jak nauczyłam się jak jej używać została moim ulubieńcem. Swoją trwałością dorównuje tuszom najlepszych marek wysokopółkowych.



Zalety:
– ładny, czarny kolor
– nie tworzy efektu pandy, nawet w wilgotnych warunkach
– nie kruszy się
– ładnie rozdziela rzęsy, nie tworzy efektu pajęczych nóżek
– po ponad 2 miesiącach używania jest nadal jak po otwarciu – nie zasycha, nie tworzy grudek
– pogrubia
– wydłuża rzęsy
– dobrze dozuje produkt – nie musimy wycierać szczoteczki nawet przy pierwszym użyciu
– wydajna
– cena – w promocji zapłaciłam mniej niż 20 zł


Wady:
– nietypowa szczoteczka, ale po kilka razach  przyzwyczajamy się do niej, więc ten punkt znika 😉

Co prawda mam jeszcze kilka mascar w zanadrzu, ale ta na pewno będzie moim ulubieńcem i przy najbliższej promocji ją zakupię.
Napiszcie, czy już go używałyście i jakie są Wasze opinie o tym tuszu? Może macie inne, godne polecenia mascary Maybelline?

Moje wiosenne pazurki na jesień

Cześć,

Za oknem coraz bardziej widać nadchodzącą jesień, a na moich pazurkach nadal wiosna. 🙂
Nie jestem osobą, która dopasowuje paznokcie do pory roku. Zazwyczaj mailuje na kolor(y), na jaki(e) mam w danym momencie ochotę.

I tak ostatnio powstała poniższa stylizacja.
Do jej wykonania użyłam:
– baza – Harmony Gelish
– kolory (od lewej):

  • Wild Orchid – Kabos Cosmetics
  • Ombre: Holiday (Kabos Cosmetics) + Wild Orchid (Kabos Cosmetics)
  • Holiday (Kabos Cosmetics)
  • Freedom – Kabos Cosmetics
  • Na kciukach jest wykonane ombre z bardzo podobnych kolorów: French Lilac (Semilac) i Wild Orchid (Kabos Cosmetics)

    – top – Artistic
    Jak Wam się podoba? Napiszcie jak Wy zazwyczaj dobieracie kolory pazurków 🙂

    Recenzja balsamu ultranawilżającego Eveline Cosmetics

    Zarówno w okresie letnim jak i po nim szczególnie ważne jest dobre nawilżenie skóry. Letnie kąpiele morskie i słoneczne dają się we znaki naszej skórze. Dlatego istotne jest stosowanie kremów z wysokimi filtrami, ale również stałe nawilżanie naszej skóry. Z doświadczenia wiem, że ciężko znaleźć dobry balsam. Niektóre się nie wchłaniają, inne łuszczą, jeszcze inne pozostają lepkie na skórze. Poniżej chciałam przedstawić balsam, który sprawdził się u mnie w cieplejsze i chłodniejsze dni. Nie spełnia oczywiście w 100% zapewnień producenta, ale jako ultralekki balsam na upalne dni sprawdza się znakomicie.



    Produkt kupujemy w zwykłej, białej butelce z pompką. Pompka jest bardzo dobrym pomysłem, gdyż nie zanieczyszczamy kosmetyku poprzez aplikację bezpośrednio z opakowania, oraz ułatwia dozowanie. Balsam ma pojemność 500 (moja butelka ma 30% produktu gratis), więc na pewno wystarczy nam na długo. Gorzej jak się z nim nie polubimy….
    Konsystencja jest lekka i przyjemna w stosowaniu. Balsam bardzo dobrze się rozsmarowuje i niemal natychmiastowo się wchłania (mam suchą skórę), nie pozostawia lepkiej warstwy i nawet w upalne dni się nie wałkuje i nie spływa, co jest jego niewątpliwą zaletą. Jest również prawie bezzapachowy (przypomina krem Nivea), wiec będzie idealny dla osób preferujących lekkie zapachy w kosmetykach.
    Producent zapewnia o superskoncentrowanej, szwajcarskiej formule, o przedłużonym 24 godzinnym działaniu nawilżającym, zmniejszającym szorstkość i łuszczenie skóry. Balsam zawiera składniki aktywne takie jak:
    – kwas hialuronowy – myślę, że tego składnika nie muszę przedstawiać. W Składzie znajduje się w połowie spisu, wiec jak na tak taki produkt wysoko.
    – masło shea – przeciwdziała wysuszeniu i utracie wody. Regeneruje i zmniejsza uczucie szorstkości. Masło znajduje się troszkę bliżej niż w środku długiej listy składników aktywnych, więc nie jest źle 🙂
    – olej kokosowy – silnie odżywia i nawilża skórę. Tu na samym początku składu, a mimo to konsystencja balsamu nie jest ani trochę tłustawa.
    – mocznik (urea) – mocznik przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu nawilża, zmiękcza, a w większych stężeniach (tu jest drugi w składzie złuszcza zrogowaciały naskórek.
    Wit A+E+F – wit A – Wyraźnie poprawia wygląd skóry, uelastycznia, odmładza. Wit E – poprawiają elastyczność naskórka, hamują proces starzenia poprzez neutralizację wolnych rodników. Wit F – odżywia i nawilża.
    Ogólnie balsam oceniam na dobry. Przy regularnym stosowaniu balsam rzeczywiście nawilża (może nie na 24H), stan skóry jest wyraźnie poprawiony. Nie zauważyłam występowania suchych skórek, skóra wydaje się miękka i gładka. Według mojej opinii będzie się nadawał do wszystkich skór (może poza bardzo suchymi, aczkolwiek tu bym zaryzykowała zakup i częstsze stosowanie), bardzo ładnie się wchłania i nie pozostawia tłustych, lepkich warstw. Szczególnie polecam na lato, gdyż w zimę możemy używać czegoś „cięższego” w konsystencji.
    Cena: ja za moje opakowanie 500 ml zapłaciłam ok 20 zł.

    Stosowałyście balsamy tej firmy? Czekam na Wasze opinie i polecenia 🙂