3 propozycje na zimowo-świąteczne pazurki

Witam Was serdecznie po dłuższej przerwie, spowodowanej po trosze problemami prywatno-zawodowymi i brakiem natchnienia na umieszczanie ciekawych postów. Niestety mam tylko jedną twarz, dwie ręce i zanim coś gruntowanie przetestuję to troszkę czasu mija, a nie chce pisać opinii, której nie jestem pewna, tak dla samego pisania.

Dziś chciałabym Wam przedstawić 3 zdobienia zimowe. 2 mogą być również wykorzystane na zbliżającego się wielkimi krokami Sylwestra. Wszystkie zostały wykonane lakierami hybrydowymi.

1.     Pierwsze zdobienie wykonane przy pomocy pyłku Cameleon firmy Kabos Cosmetics. Zdobienie to wg. mnie jest bardzo szybkie w wykonaniu, ale zarazem efektowne. Coś specjalnie dla kobiet nie mających dużo czasu na malowanie paznokci.

Jak go wykonać?

– wykonujemy manicure hybrydowy. Na sam koniec utwardzamy topem Base & top firmy Kabos cosmetics. Następnie przecieramy suchym wacikiem bezpyłowym tak, aby usunąć warstwę dyspersyjną. Nie bójcie się, że cały wacik się przyklei i zostawi włókna, wszystko ładnie się ściera. 🙂
– przy pomocy palca lub pacynki do makijażu nakładamy pyłek i wcieramy w paznokieć, tak aby powstał efekt tafli. Nadmiar pyłku usuwamy pędzelkiem.
– następnie nakładamy top. Ja nakładam 2 cienkie warstwy, gdyż u mnie pyłki mają tendencję do szybkiego ścierania się, a ten sposób powoduje, iż mogę się cieszyć nienaruszonym zdobieniem przez 2 tygodnie 🙂

       Drugie zdobienie również wykonałam przy użyciu pyłku do zdobień. Tym razem firmy Indigo – efekt holo w odcieniu
       Fuchsia.
– Schemat jest taki sam jak przy poprzednim zdobieniu. Najpierw malujemy paznokcie wybranym lakierem.
– po utwardzeniu w lampie wcieramy pyłek. UWAGA: ten pyłek wcieramy na paznokieć z warstwą dyspersyjną.  
– nakładamy top. U mnie 2 cienkie warstwy.

       
3.     Trzecia i ostatnia propozycja jest typowo zimowa. U mnie zagościła jako zdobienie wigilijne, ale z powodzeniem można wykonać przez cały zimowy okres. Nie ma śniegu za oknem, to chociaż będziemy miały śnieżynki na paznokciach. 🙂

– wykonujemy tradycyjny manicure. Ja użyłam kolor So Sexy Kabos cosmetics, gdyż dla mnie jest to najpiękniejszy odcień czerwieni. Klasyczny, eleganci, z klasą, ale zarazem bardzo kobiecy i seksowny.
– na utwardzonej drugiej warstwie koloru (nie odtłuszczoną) namalowałam prosty wzór śnieżynki białą hybrydą. Dodałam kilka białych kropek i gotowe 🙂 utwardzamy w lampie
– na ozdobione paznokcie nałożyłam dodatkowo Aurora Effect Indigo nails – piękny przeźroczysty lakier w maleńkimi drobinkami mieniącymi się na różowo.
– utwardzamy w lampie, pokrywamy topem, znowu utwardzamy, przemywamy odtłuszczaczem i proste zimowe zdobienie gotowe 🙂
Mam nadzieję, że powyższe zdobienia się Wam spodobają i zainspirują do wykonania własnych zimowych pazurków 🙂

Wszystkiego najlepszego w Nowym 2017 Roku!

Maybelline – Lash Sensational – moja perełka wśród tuszy drogeryjnych

Po rozczarowaniu jakim był tusz Benefit – They’re real postanowiłam poszukać dobrego produktu na półkach drogeryjnych. Pomocne przy tym były promocje Rossmannowe -49%. W szufladzie mojej toaletki wylądowało parę nowych egzemplarzy…. 🙂

Dziś, po ponad 2 miesięcznym testowaniu chciałabym Wam przedstawić perełkę, którą udało mi się wyłowić zupełnie przez przypadek 🙂

Maybelline – Lash Sensational jest to jeden z najlepszych tuszy jakie dotychczas miałam. Opakowanie jest standardowe – niczym szczególnym się nie wyróżnia, ale nie jest pospolite. Ładnie wygląda na toaletce i bardzo wygodnie leży w ręku. Zaskoczeniem była dla mnie szczoteczka – ma różnej długości silikonowe włoski, dzięki czemu jesteśmy w stanie dotrzeć nawet do najmniejszych rzęs. Niestety do jej kształtu trzeba się przyzwyczaić. Nie raz skończyłam ze szczoteczką w oku 🙁 ale jak nauczyłam się jak jej używać została moim ulubieńcem. Swoją trwałością dorównuje tuszom najlepszych marek wysokopółkowych.



Zalety:
– ładny, czarny kolor
– nie tworzy efektu pandy, nawet w wilgotnych warunkach
– nie kruszy się
– ładnie rozdziela rzęsy, nie tworzy efektu pajęczych nóżek
– po ponad 2 miesiącach używania jest nadal jak po otwarciu – nie zasycha, nie tworzy grudek
– pogrubia
– wydłuża rzęsy
– dobrze dozuje produkt – nie musimy wycierać szczoteczki nawet przy pierwszym użyciu
– wydajna
– cena – w promocji zapłaciłam mniej niż 20 zł


Wady:
– nietypowa szczoteczka, ale po kilka razach  przyzwyczajamy się do niej, więc ten punkt znika 😉

Co prawda mam jeszcze kilka mascar w zanadrzu, ale ta na pewno będzie moim ulubieńcem i przy najbliższej promocji ją zakupię.
Napiszcie, czy już go używałyście i jakie są Wasze opinie o tym tuszu? Może macie inne, godne polecenia mascary Maybelline?

Moje wiosenne pazurki na jesień

Cześć,

Za oknem coraz bardziej widać nadchodzącą jesień, a na moich pazurkach nadal wiosna. 🙂
Nie jestem osobą, która dopasowuje paznokcie do pory roku. Zazwyczaj mailuje na kolor(y), na jaki(e) mam w danym momencie ochotę.

I tak ostatnio powstała poniższa stylizacja.
Do jej wykonania użyłam:
– baza – Harmony Gelish
– kolory (od lewej):

  • Wild Orchid – Kabos Cosmetics
  • Ombre: Holiday (Kabos Cosmetics) + Wild Orchid (Kabos Cosmetics)
  • Holiday (Kabos Cosmetics)
  • Freedom – Kabos Cosmetics
  • Na kciukach jest wykonane ombre z bardzo podobnych kolorów: French Lilac (Semilac) i Wild Orchid (Kabos Cosmetics)

    – top – Artistic
    Jak Wam się podoba? Napiszcie jak Wy zazwyczaj dobieracie kolory pazurków 🙂

    Recenzja balsamu ultranawilżającego Eveline Cosmetics

    Zarówno w okresie letnim jak i po nim szczególnie ważne jest dobre nawilżenie skóry. Letnie kąpiele morskie i słoneczne dają się we znaki naszej skórze. Dlatego istotne jest stosowanie kremów z wysokimi filtrami, ale również stałe nawilżanie naszej skóry. Z doświadczenia wiem, że ciężko znaleźć dobry balsam. Niektóre się nie wchłaniają, inne łuszczą, jeszcze inne pozostają lepkie na skórze. Poniżej chciałam przedstawić balsam, który sprawdził się u mnie w cieplejsze i chłodniejsze dni. Nie spełnia oczywiście w 100% zapewnień producenta, ale jako ultralekki balsam na upalne dni sprawdza się znakomicie.



    Produkt kupujemy w zwykłej, białej butelce z pompką. Pompka jest bardzo dobrym pomysłem, gdyż nie zanieczyszczamy kosmetyku poprzez aplikację bezpośrednio z opakowania, oraz ułatwia dozowanie. Balsam ma pojemność 500 (moja butelka ma 30% produktu gratis), więc na pewno wystarczy nam na długo. Gorzej jak się z nim nie polubimy….
    Konsystencja jest lekka i przyjemna w stosowaniu. Balsam bardzo dobrze się rozsmarowuje i niemal natychmiastowo się wchłania (mam suchą skórę), nie pozostawia lepkiej warstwy i nawet w upalne dni się nie wałkuje i nie spływa, co jest jego niewątpliwą zaletą. Jest również prawie bezzapachowy (przypomina krem Nivea), wiec będzie idealny dla osób preferujących lekkie zapachy w kosmetykach.
    Producent zapewnia o superskoncentrowanej, szwajcarskiej formule, o przedłużonym 24 godzinnym działaniu nawilżającym, zmniejszającym szorstkość i łuszczenie skóry. Balsam zawiera składniki aktywne takie jak:
    – kwas hialuronowy – myślę, że tego składnika nie muszę przedstawiać. W Składzie znajduje się w połowie spisu, wiec jak na tak taki produkt wysoko.
    – masło shea – przeciwdziała wysuszeniu i utracie wody. Regeneruje i zmniejsza uczucie szorstkości. Masło znajduje się troszkę bliżej niż w środku długiej listy składników aktywnych, więc nie jest źle 🙂
    – olej kokosowy – silnie odżywia i nawilża skórę. Tu na samym początku składu, a mimo to konsystencja balsamu nie jest ani trochę tłustawa.
    – mocznik (urea) – mocznik przenika przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu nawilża, zmiękcza, a w większych stężeniach (tu jest drugi w składzie złuszcza zrogowaciały naskórek.
    Wit A+E+F – wit A – Wyraźnie poprawia wygląd skóry, uelastycznia, odmładza. Wit E – poprawiają elastyczność naskórka, hamują proces starzenia poprzez neutralizację wolnych rodników. Wit F – odżywia i nawilża.
    Ogólnie balsam oceniam na dobry. Przy regularnym stosowaniu balsam rzeczywiście nawilża (może nie na 24H), stan skóry jest wyraźnie poprawiony. Nie zauważyłam występowania suchych skórek, skóra wydaje się miękka i gładka. Według mojej opinii będzie się nadawał do wszystkich skór (może poza bardzo suchymi, aczkolwiek tu bym zaryzykowała zakup i częstsze stosowanie), bardzo ładnie się wchłania i nie pozostawia tłustych, lepkich warstw. Szczególnie polecam na lato, gdyż w zimę możemy używać czegoś „cięższego” w konsystencji.
    Cena: ja za moje opakowanie 500 ml zapłaciłam ok 20 zł.

    Stosowałyście balsamy tej firmy? Czekam na Wasze opinie i polecenia 🙂

    Tanio nie znaczy źle – recenzja szponów New Anna Cosmetics

    Większość z nas ma przeświadczenie, iż za dobry produkt trzeba dużo zapłacić. Ale czasami nawet za parę złotych możemy znaleźć produkt warty uwagi. O czym mowa? Jeżeli jesteście ciekawe zapraszam do czytania dalej 🙂
    Swoje zakupy kosmetyczne, za wyjątkiem produktów zużywanych na bieżąco, robięzawsze na targach kosmetycznych Beauty Forum. W tym roku moją uwagę zwróciła polska firma, którą pierwszy raz widziałam na targach – New Anna Cosmetics. Bardzo miła Pani zaczęła zachwalać (jak to zawsze sprzedawczynie ;)) szampony firmy i prezentować zapachy. Od pierwszego powąchania ujął mnie zapach szamponu Granat + palma sabałowa. Gdy zapytałam o cenę nie uwierzyłam…. 3 zł za butelkę 300 ml. Pomyślałam: a co mi tam, najwyżej będę miała do mycia pędzli. Bardziej dla miłej Pani niż z potrzeby zakupiłam 3 sztuki po 300 ml i 1 sztukę większą, o zapachu wiśni. Ale teraz o 3 szamponach 300ml, które już używałam/zużyłam.
    Jak już pisałam zakupiłam 3 rodzaje szamponów:
    Granat + ekstrakt z palmy sabałowej – przeciw wypadaniu włosów, nadający obojętności ekstrakt z palmy sandałowej zapobiega tworzeniu się DTH (hormon, który odpowiada za wypadanie włosów), co zapobiega wypadaniu włosów.
    Mięta + limonka – do codziennej pielęgnacji wszystkich typów włosów. Nawilża, regeneruje włosy nadając im lekkość i świeżość.
    Mango + lychee – odżywcza i nawilżająca kuracja dla włosów suchych i normalnych. Wzmacnia, chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Włosy stają się miękkie i śliniące.
    Już dla samego zapachu szampony zachęcają do używania. Niestety nie zauważyłam mniejszego wypadania (akurat w trakcie używania borykałam się z nadmiernym wypadaniem moich włosów), dodania objętości, czy wzmocnienia. Ale, co bardzo ważne szampon nie spowodował większego wypadania (a takie historie już przeżywałam przy bardzo drogich szamponach), wzmożonego przetłuszczania się włosów (a moje niestety się przetłuszczają dość mocno, nawet przy szamponach dedykowanych do tego rodzaju włosów), nie uczulił. Moje włosy zachowywały się jak po droższych szamponach drogeryjnych np. Fructis, Nivea, Shauma, czy nawet dużo droższych typu Revlon przeznaczonymi do salonów fryzjerskich (recenzja już niedługo).
    Dlaczego więc płacić kilkanaście złotych, jak mamy tą samą jakość za dużo niższą cenę?
    Opakowanie niczym się nie wyróżnia. Ot, zwykła biała butelka z naklejką z przodu. Szampon dobrze się dozuje, nie rozlewa na boki pojemnika. Jest dość wydajny – na moje włosy długości do łopatek nakładałam ilość dużej łyżki. Niestety zapach nie utrzymuje się tak długo jak bym sobie tego życzyła (po jakiś 30 minutach nie czuć go na włosach), ale nie wymagajmy też za dużo 🙂
    Jak dla mnie super. Na pewno zakupię kolejne opakowania przy okazji targów 🙂
    W jednej z aptek Internetowych znalazłam cenę regularną: za 300 ml – 6,90 zł, więc dość przystępna cena.

    Stosowałyście produkty tej firmy? Jakie są Wasze opinie?