Recenzja pomarańczowego kremu do rąk firmy Kinetics

Która z nas nie marzy o pięknych i zadbanych dłoniach? Bez przesuszeń, pęknięć, niedoskonałości….

Na rynku zarówno kosmetyków profesjonalnych jak i drogeryjnych mamy wiele produktów do rąk. Producenci prześcigają się w swoich zapewnieniach na temat jakości swych produktów. Ale czy rzeczywiście jest to prawda? Ze względu na swoją pracę zawodową udało mi się przetestować wiele kremów/balsamów do rąk. W tym 
i w następnych postach będę starała się przybliżyć Wam niektóre z nich. Może pomogę w odnalezieniu Waszego jedynego i niezastąpionego kremu? 😉

Na początek chciałabym Wam przedstawić mało znany krem: Kinetics Hand & soul – Lotion do rąk o zapachu pomarańczy i drzewa sandałowego.
Na opakowaniu producent rozpisuje się tylko o aromaterapeutycznym wpływie kremu na nas i nasze samopoczucie. Nic o właściwościach……

Spójrzmy na skład: całkowicie chemiczny, nie widzę olejów, wyciągów, czy naturalnych składników aktywnych. Dodatkowo możemy znaleźć EDTA i BHT – substancje szkodliwe dla kobiet w ciąży i czasie laktacji.

Opakowanie ma pojemność 250 ml

Cena: w perfumeriach HEBE ok 25 zł, ja za swój zapłaciłam 10 zł.

A teraz trochę o moich odczuciach. Krem rzeczywiście przyjemnie pachnie, lecz zapach nie utrzymuje się dłużej niż 5 minut. Nie pozostawia tłustej warstwy, ładnie i szybko się wchłania. Jednak przy bardzo przesuszonych dłoniach trzeba smarować ręce dość często. Plus za opakowanie: z pompką, co czyni nasz krem bardziej higieniczny.

Czy kupię go ponownie? Na pewno nie. Wolę wydać większą kwotę na krem z lepszym składem (tzn. większą ilością składników aktywnych: witamin, olei, wyciągów) ale mieć świadomość, że nie nakładam na skórę samej chemii.

Weekendowe pazurki na weekend

Weekendowe pazurki na weekend
Witajcie.
Piatek, piąteczek, piątunio….nie wiem jak u Was, ale piątek jest to mój ulubiony dzień tygodnia. Szczególnie ta część dnia po 16 🙂 Cały weekend przed nami. 
Aby uczcić piękny (mam nadzieję), wiosenny weekend na moich pazurkach zagościła stylizacja wykonana hybrydą z ubiegłorocznej kolekcji wiosennej firmy Kabos o nazwie Weekend 🙂
Jak Wam się podoba?

They’re real Benefit – recenzja

Kiedy skończył się mój ulubiony tusz do rzęs, a niestety nie zdążyłam zaopatrzyć się w nowy, postanowiłam przetestować They’re real firmy Benefit, który jakiś czas temu otrzymałam w jednym z urodowych boxów. W pudełku otrzymałam miniaturkę, pełnowymiarowe opakowanie o pojemności 8,5 g jest to koszt 135 zł.
Zgodnie z obietnicami producenta gumowa szczoteczka ma zapewnić długotrwały efekt sztucznych rzęs z pokryciem nawet najkrótszych rzęs. Nie rozmazuje się i nie wysycha.
W mojej opinii szczoteczka jest wygodna w użyciu, o ile się do niej przyzwyczaimy. Parę początkowych prób skończyło się nieprzyjemnym dłubnięciem w oko. Przez pierwszy miesiąc użytkowania efekty były porównywalne z zapewnieniami producenta: rzęsy wydawały się dłuższe i grubsze, nie odbił się na powiekach i się nie osypał. Nie zauważyłam również efektu pajęczych nóżek. Aczkolwiek efekt sztucznych rzęs (przy moich średniej długości rzęsach) nie był zauważalny. Niestety po ponad miesiącu od otwarcia tusz zaczął wysychać, osadzać się w malutkich grudkach na szczoteczce. Nie widać już również takiego efektu jak początkowo.
Mimo, iż tusz ten nie jest produktem wodoodpornym poddałam go testowi na trwałość w wilgotnych warunkach. Po przyjściu do domu z pracy postanowiłam wziąć gorącą kąpiel, żeby sprawdzić jak się tusz zachowa. Niestety tutaj zawiódł – po kąpieli wyszłam z efektem „pandy” pod oczami. Raczej nie poleciłabym go Paniom, które lubią chodzić na siłownię/saunę z umalowanymi rzęsami.
 
Przy swojej trwałości mascara jest zadziwiająco łatwa do zmycia. Do demakijażu oczu używam jednofazowego płynu miceralnego Lireac oraz mleczka do demakijażu Charmine Rose (recenzja już niedługo:)). Przy mleczku proces zmywania trwa troszkę dłużej, ale również sprawnie.
Przy marce Benefit nie można nie wspomnieć również o opakowaniu. Pełny produkt przyciąga swoim metaliczno-szarnym kolorem oraz eleganckim opakowaniem. Tusz prezentuje się na ekskluzywnie, tylko pytanie brzmi…… czy za taką cenę nie oczekujemy czegoś więcej niż tylko ładnego opakowania? Czy może opakowanie nie jest tylko wabikiem na kobiety, które (niestety) są w pewnym sensie srokami? 🙂
Czy kupię go ponownie?Raczej nie, biorąc pod uwagę cenę pełnowymiarowego opakowania.
Może trafiłam na „felerne” opakowanie, może ten tusz tak ma…., ale nie spełnił on moich oczekiwań…. Dajcie znać, czy go używałyście i jakie są Wasze opinie.

Manicure hybrydowy Semilac

Cześć Dziewczyny,

Poniżej wrzucam kolejną stylizację – tym razem manicure wykonany hybrydą firmy Semilac, kolor Violet Grey. Jest to moje pierwsze zetknięcie z lakierami tej firmy. Już niedługo
pierwsze wrażenie na temat tych hybryd.

Jak Wam się podoba kolor? Według mnie jest bardzo ciekawy i nietypowy.

Wiosenne pazurki

Wiosna…..która z Was nie lubi tej pory roku? Wszystko się budzi się do życia: słońce wychodzi zza chmur, na drzewach widać pierwsze pąki, wszędzie kwitną kwiaty, łatwiej jest wstać rano z łóżka….. 🙂 Zmianę pogody i jej wpływ na nas można również zobaczyć na paznokciach. Wiele z nas pozwala sobie na radosne, żywe kolory, które od razu rzucają się w oczy i wywołują uśmiech na mojej twarzy.

Na pazurkach, które wykonuję również zagościła wiosna. Do ich wykonania użyłam lakierów hybrydowych:
– baza – Harmony Gelish
– lakier granatowy – One Step Romeo firmy Kabos. Jestem wielką fanką różnych odcieni niebieskiego, nawet tych bardziej stonowanych i ciemniejszych. Łącząc go z „żywszym” kolorem możemy stworzyć całkiem ciekawą stylizację.
– lakier Freestyle firmy Kabos. 
– top Artistic.
– naklejki dodające wiosennego akcentu.

Poniżej zdjęcie pazurków, które wykonałam.


Jakie są Wasze ulubione wiosenne kolory i stylizacje?