Hiszpańskie balsamy Instituto Espanol – jak sprawdziły się na mojej suchej skórze?

Jakiś czas temu w ramach współpracy z portalem Ambasadorka Kosmetyczna otrzymałam do testów 3 balsamy do ciała firmy Instituto Espanol. O firmie wcześniej nie słyszałam, tym bardziej ucieszyłam się, że będę mogła przetestować ich produkty. Jak się sprawdziły? Zapraszam do czytania.

Bardzo lubię testować kosmetyki do ciała, gdyż w przeciwieństwie do produktów do twarzy szybciej możemy wydać opinię 🙂 I tak po 3 tygodniach regularnego stosowania balsamów myślę, że jestem w stanie napisać o nich moje przemyślenia.

Otrzymałam 3 różne balsamy: ze śluzem ślimaka, z mocznikiem i z aloesem. Wszystkie są opakowane w taką samą buteleczkę z różnymi naklejkami. Mimo różnych składników aktywnych pachną tak samo (lub niemal tak samo), bardzo delikatnie, prawie niewyczuwalnie. Po aplikacji na skórę zapach się ulatnia. Jest to super opcja dla osób nie lubiących mocno perfumowanych produktów, alergików (substancje zapachowe mogą podrażniać) lub po prostu kiedy chcemy użyć perfum (czasem zapachy lubią się zmieszać i wychodzi misz masz :)) Opakowanie proste, ale bardzo przyzwoite. Balsamy były ze mną na wyjeździe i się nie rozlały ani nie pogniotły. Aplikowanie jest również przyjemne, produkt nie rozlewa się po bokach nakrętki.

Wszystkie balsamy sprawdziły się u mnie znakomicie. Nie będę opisywała każdego po kolei, gdyż nie zauważyłam odmiennego działania. Super nawilżają (po opalaniu rewelacja), błyskawicznie się wchłaniają, nie pozostawiają lepkiej warstwy, a co najważniejsze – nie topią się w upalne (ponad 30st) dni!. Pozostawiają skórę nawilżoną i miękką w dotyku. Stosowane również na dłonie bardzo dobrze je nawilżają. Od razu po aplikacji możemy zając się swoimi sprawunkami, nie bojąc się, że coś zatłuścimy. Żelu z mocznikiem używałam również do stóp. Może nie zmiękcza jak typowy produkt do stóp, ale bardzo dobrze się wchłania dzięki czemu nie ślizgamy się po podłodze ;), a 10% mocznika robi (małą, ale jednak) robotę. Jednym preparatem „załatwiamy” ciało, dłonie i stopy 🙂

Balsamy nie są drogie – 100ml kosztuje ok 25zł, a są wydajne.

Szczerze Wam je polecam i na pewno sama kupię sobie pełnowymiarowe opakowanie jak tylko skończę moje „maluszki” 🙂

Znacie produkty tej firmy?

11 odpowiedzi do “Hiszpańskie balsamy Instituto Espanol – jak sprawdziły się na mojej suchej skórze?”

  1. Teżdostałam się do tych testów. Jak dla mnie to każdy pachnie inaczej i są to bardzo mocno wyczuwalne zapachy – cały dzień czułam. Co do tego że różnice w działaniu są małe to się zgadzam. Ciężko wyróżnić który jest najlepszy, bo wszystkei równie fajnie działają 🙂

  2. Sama bedac na wakacjach w Hiszpanii obkupiłam się w drogerii! Zdecydowanie maja lepszy i większy wybor! Ich produkty sa smiesznie tanie i kosmiecznie dobre! 😉

Dodaj komentarz