Krem z zieloną herbatą Mokosh – moja opinia

Cześć dziewczyny,
Dziś przychodzę do Was po krótkiej przerwie (spowodowanej chorobą synka i przeprowadzką) z recenzją kremu pod oczy firmy Mokosh. Zdecydowałam się na zakup zachęcona pozytywnymi opiniami o produktach tej firmy, które widziałam na youtubie. Czy sprawdził się u mnie? Zapraszam dalej 🙂

Pierwszą myślą jaka mi się nasunęła po zobaczeniu opakowania było podobieństwo do słoiczka kremu Bobbi Brown. Od razu moje wymagania podskoczyły o 2 poziomy wyżej, gdyż jak wiecie ten bardzo drogi krem sprawdził się u mnie znakomicie. A jeżeli nie czytałyście to zapraszam – klik. Ładne, proste opakowanie. Oczywiście wolałabym gdyby była pompka, ale…..przeżyję 🙂
Producent obiecuje redukcję cieni i opuchlizny pod oczami, dzięki wyciągowi z alg morskich. Krem ma działać przeciwstarzeniowo za sprawą tytułowej zielonej herbaty. Oczywiście jak w każdym kosmetyku pod oczy ma: nawilżać, poprawiać koloryt i rozświetlać. Skład jest bardzo dobry, naturalny. Oczywiście bardzo mnie to ucieszyło, gdyż szukam właśnie zamiennika kremu Bobbi Brown, który będzie miał dobry skład. W tym kremie znajdziemy:
  • Ekstrakt z zielonej herbaty
  • Ekstrakt z algi brunatnej
  • Ekstrakt z algi czerwonej
  • Kofeina
  • Olej arganowy
  • Olej sezamowy
  • Olej kokosowy
  • Kwas hialuronowy
 Jak dla mnie – bomba 🙂
 
A jakie są moje odczucia?
Krem jest bardzo przyjemny w aplikacji. Ma lekką konsystencję, która bardzo szybko się wchłania. Nie ma więc mowy o rolowaniu korektora. Z uwagi na dużą zawartość olei myślałam, że będzie lekko tłustawy, ale nie – oleje nie są wyczuwalne. Używam go rano i na wieczór od 2 miesięcy i niestety nie zauważyłam ani poprawy napięcia, ani nawilżenia, ani natłuszczenia. Oczywiście, krem nawilża okolicę pod oczami, ale muszę go aplikować dość dużo i nie jest to takie nawilżenie, jakiego moja skóra oczekuje. Spełnienia innych obietnic producenta nie zauważyłam. Niestety krem nie jest wart 75zł za 15 ml jakie musimy zapłacić. Myślę, że dużo tańsze kremy typu Ziaja (z gorszym składem) lub np. Vianek (naturalny skład) dadzą podobne rezultaty. Jeżeli szukacie czegoś droższego i naturalnego to ekoceutyk Bandi sprawdzi się dużo lepiej (recenzja – klik).
Niestety krem nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia i pewnie już go nie kupię. Może kiedyś spróbuję jakiś produkt tej firmy, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Jestem bardzo zawiedziona 🙁
Miałyście ten krem lub inne produkty Mokosh? Jakie są Wasze wrażenia?

10 odpowiedzi do “Krem z zieloną herbatą Mokosh – moja opinia”

  1. Nie znam tej marki. Szkoda, że krem się nie sprawdził. Uwielbiam zielona herbatę. Używam perfum-kocham ten zapach, lubię również ją pić. Szukam dobrego kremu pod oczy: nawilżającego i przeciwzmarszczkowego. Gdyby był dobry i skuteczny, mogłabym zapłacić za niego taką kwotę. A tak…szkoda.

    1. też uwielbiam perfumy o zapachu zielonej herbaty 🙂 a i w moich zbiorach herbacianych jest dużo zielonych herbat, ale smakowych. Czystą wypiję z cytryną 🙂

  2. marka nie jest mi znana. Ogólnie lubię kosmetyki na bazie zielonej herbaty. Szkoda, ze ten okazał się mało skuteczny

  3. Nie znam tej firmy.
    Wydaje mi sie iz powinnas powrocic po jakims czasie do tego produktu, czesto bywa tak , iz za pierwszym razem produkt nie spelni oczekiwan a za drugim okazuje sie iz wrecz przeciwnie. 🙂
    Znam to z doswiadczenia 🙂
    Jestem pewna iz bym sie skusila , poniewaz lubie produkty z zielona herbata.
    Ciekawa jestem czy ktos jeszcze probowal ?

    1. dobry pomysł. może uda mi się kiedyś wrócić do niego, ale na rynku jest tyle jeszcze do przetestowania :):):):)

Dodaj komentarz