Tusz do rzęs Clinique – moja opinia

Ostatnio przeszło mi przez myśl, że dawno na blogu nie było recenzji kosmetyku kolorowego. I chociaż odkąd jestem z synkiem w domu nie maluję się tak jak kiedyś, to tuszu do rzęs używam. Zapraszam zatem na recenzję produktu, którego używam od ……bardzo dawna i według mnie pod względem przydatności do użycia nie ma sobie równych.

Tusz miałam okazję testować dzięki mojej koleżance, od której go dostałam. Bardzo dziękuję 🙂 Czasem warto wymieniać się kosmetykami, które się nie sprawdzają, gdyż komuś możemy całkiem przypadkiem zrobić przemiły prezent 😀 Tak też było z tuszem Clinique High Impact Mascara. Nigdy wcześniej nie miałam okazji testować tuszu tej firmy i pewnie bym go nie kupiła. Firma Clinique kojarzy mi się tylko z kosmetykami pielęgnacyjnymi i chociaż wiem, że ma w swojej ofercie kolorówkę, jakoś nigdy nie było mi po drodze, aby ją wypróbować.

Ale do rzeczy…. opakowanie jak opakowanie. Nic specjalnego, czego nie mają tańsze tusze. Bardzo fajna, gęsta szczoteczka – ten typ  najbardziej lubię (dlatego pewnie wpadła akurat w moje ręce ;)) Ładnie rozdziela rzęsy, delikatnie je wydłuża i pogrubia. Nie jest to efekt spektakularny i (jak to się mówi) „dramatyczny”, więc jeżeli chcecie uzyskać rzęsy do nieba to nie jest produkt dla Was. Bardzo ładna czerń nadaje wyraz spojrzeniu i nie jest przesadzona, czego osobiście nie lubię w tuszach. Produkt bardzo ładnie się utrzymuje przez cały dzień. Po dłuższym noszeniu potrafi się skruszyć, ale delikatnie. Co jest bardzo ważne nie tworzy efektu pandy ani się nie odbija na górnej powiece (nawet przy opadających powiekach, które posiadam). Bardzo ładnie się zmywa płynem micelarnym. Nie musimy trzeć oczu do czerwoności 🙂

Tusz kosztuje w cenie regularnej od 80 do 99 zł w zależności od sklepu. Wiem, że płacimy tutaj za markę, ale za tą cenę wymagałabym czegoś lepszego (chociażby trwałości cały dzień bez kruszenia). Tusz nie jest zły, spełnia swoją funkcję i nie jest uciążliwy w noszeniu. Dużym plusem jest jego trwałość. Mam już go rok, a nie wysechł, ani się nie kawali.

Jednak uważam, że na rynku jest dostępnych dużo mascar w o wiele niższej cenie, a podobnej jakości, które możemy zakupić. Jeżeli ktoś ma ochotę to oczywiście, polecam zakup, ale po co przepłacać?

3 odpowiedzi do “Tusz do rzęs Clinique – moja opinia”

  1. Szczera opinia – podoba mi się :). Faktycznie tusz jest dość drogi. Ja zazwyczaj kupuję kosmetyki kolorowe na przecenach, bo wtedy fajny tusz mogę kupić za 40, a nie przykładowo 80 zł. Ostatnio kupiłam bardzo polecany w internecie tusz od Maybelline i jestem trochę rozczarowana. Na szczęście nie był drogi.

Dodaj komentarz