„100 w 2018” podsumowanie września

Kolejny miesiąc za nami…. Ostatnio nie ma mnie na blogu zbyt często, ale jest to spowodowane kilkoma sprawami osobistymi i kompletnym brakiem czasu. Co jakiś czas staram się wrzucać fotki na Instagrama z nowościami kosmetycznymi, więc jeżeli mnie śledzicie na pewno jesteście na bieżąco. Przyszedł czas na podsumowanie września w ramach wyzwania, które postawiłam samej sobie – „100 w 2018”. Bez zbędnego przedłużania – zapraszam do czytania.

68. Tonik do twarzy Biotherm – z tym produktem wiązałam wielkie nadzieje i miałam dość spore oczekiwania. Produkty tej firmy jak wiadomo nie należą do najtańszych, zatem spodziewałam się fajnego produktu. Niestety otrzymałam tonik taki jak każdy inny, a nawet gorszy pod względem składu. Alkohol jest tak wysoko w składzie, że czuć go po aplikacji na płatek. Zużyłam, ale ponownie na pewno do niego nie wrócę i ogólnie nie polecam.

69. Krem na noc Sea of Spa – o tym kremie pisałam tutaj. Zużyłam go na szyję i dekolt i ku mojemu zaskoczeniu tutaj spisywał się bardzo dobrze. /jednak ponownie go nie kupię, gdyż jest dość drogi i wg. Mnie nie wart swojej ceny.

70. Pomadka Bioargan – zakupiona na targach kosmetycznych w czeskiej Pradze. Bardzo fajny produkt, z dobrym składem. Fajnie natłuszcza usta i sprawdza się zarówno w lato jak i w zimę. Jak będziecie w czeskiej drogerii – polecam.

71. Dezodorant Garnier – tego pana nie muszę przedstawiać. Kolejny, już nie wiem który zdenkowany.

72. Płyn do płukania ust Ziaja – jeżeli nie lubicie bardzo piekących płynów do płukania, dodatkowo w dobrej cenie to polecam. Kolejny dobry produkt Ziaji.

73. Żel do mycia Tołpa – jest to trzeci produkt tej firmy i chyba na razie najlepszy. Przyjemny zapach, nie pieni się zbyt mocno, ale dla niektórych może to być plus. Jednak osoby z suchą skórą po kąpieli będą musiały użyć balsamu.

74-75 – bazy pod podkład Paese – co prawda nie zużyłam ich całkowicie, ale już pora się z nimi rozstać. Moim ulubieńcem była baza rozświetlająca, którą stosowałam pod bardziej matowy podkład lub jako delikatne rozświetlenie kości policzkowych. Obie bazy, choć na bazie sylikonu nie zapychały. Dobre produkty, ale ostatnio jestem zakochana w bazach z Bielendy i na pewno jeżeli miałabym je kupić ponownie, to nie nastąpi to prędko.

76. Podkład MAC Face & Body – jeden z moich ulubieńców. Co prawda inny w aplikacji, słabo kryje, ale dla osób, które nie mają wyprysków wg mnie idealny. Ładnie wyrównuje koloryt, produkty do konturowania dobrze się na nim trzymają, a do tego sam w sobie ładnie utrzymuje się na skórze. Nie wchodzi również w załamania. Do tego stosunek ceny do jakości i objętości jaką dostajemy jest bardzo korzystny. Dodatkowo nie przesusza. Polecam

77-78 – Bielenda – peeling enzymatyczny i liftingująca maska pod oczy. Są to dwa produkty, które zostały mi z całej serii zabiegowej przeznaczonej do gabinetu kosmetycznego. Ogólnie zabieg miał nawilżać, co robił i niwelować zmarszczki, czego niestety nie robił. Peeling jest przeznaczony do okolic oczu, tak delikatny, że nie zauważyłam jego działania. Maska dobrze nawilżała, efektu liftingu również nie zauważyłam. Może jeszcze za wcześnie na takie produkty, mimo dość sporych zmarszczek pod oczami? Generalnie więcej nie kupię.

A jakie są Wasze wrześniowe denka? 🙂

Dodaj komentarz