100 w 2018 – podsumowanie maja

Kolejny miesiąc za nami, a dla mnie jest to kolejny zamknięty miesiąc zmagań ze zużywaniem produktów. Muszę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, gdyż wyszło mi to całkiem dobrze. Nie przedłużając – zapraszam

36. Clinique Repair Uplifting Cream – o tym kremie była już recenzja. Skład jest dość długi i chemiczny, jak na swoje 50 ml kosztuje dużo, bo 375 zł, ale jest to jedyny krem, którego efekty widziałam. Zmarszczki na czole i tz. lwia zmarszczka zostały wygładzone. Dużym minusem jest topienie sie powyżej 25 stopni i wówczas nie polegam go stosować. Jeżeli jesteście ciekawi co mam więcej o nim do powiedzenia zapraszam do posta – klik

37. Peeling cukrowy Fennel – znacie tę markę? Pewnie dla wielu z Was jest to nowość, a szkoda. Ich peelingi są rewelacyjne zarówno pod względem działania jak i zapachów. Jeżeli szukacie typowego zdzieraka – to jest produkt dla Was. Gorąco polecam.

38. Balsam do ciała – Miodowa Mydlarnia – polecam post, który o nim napisałam – klik.

39. Balsam do ciała marki własnej Douglas – fajny produkt, pachnie dość słodko. Dobrze nawilżał. Cała recenzja znajduje się tu – klik

40. Pasta do zębów Colgate – jeżeli do mnie zaglądacie regularnie, to wiecie że używam jej od 3 lat i chyba nigdy nie przestanę 🙂

41. Szampon do włosów New Anna Cosmetics – planuje o nim osobny post, ale krótko napiszę, że jak nie macie wymagających włosów to może być to produkt dla Was. Za niską cenę kupujemy całkiem sporo nawet dobrego kosmetyku. Ja jednak do niego chyba nie wrócę.

42. Złuszczająca maska do stóp – planuję osobny post na jej temat, ale podsumowując – nie użyję go ponownie. Siedzenie w skarpetkach jest bardzo czasochłonne, gdyż w ciągu 60 min mogę sobie sama zrobić cały pedicure, efekt mam od razu i nie zostawiam za sobą wszędzie skóry liniejący wąż 🙁

43. Płat kolagenowy pod oczy Charmine Rose – bardzo lubię ich płaty i maski w płachcie. Płat dobrze nawilża skórę, w szczególność podczas takich upałów, jakich teraz doświadczamy. Redukcji zmarszczek nie zauważyłam, ale dla samego nawilżenia warto się w niego zaopatrzyć i raz na jakiś czas użyć.

44. Black Pearl krem pod oczy – z dużym bólem serca wykończyłam ten krem. Jeszcze nigdy nie miałam tak dobrze nawilżającego kremu pod oczy i chociaż kosztuje 250 zł na  50 ml jest wart swojej ceny i na pewno kiedyś do niego wrócę. pełna recenzja – klik

45. Kolagen z elastyną – jest to czysty kolagen i czyta elastyna. Chciałam  dodatkowo nawilżyć skórę i stosowałam produkt jako zamiennik serum. Dozowanie mnie denerwowało, gdyż jest to konsystencja wody, a niewygodny aplikator sprawia, że produkt przelewa się przez palce i jest trudny do nałożenia. Jak mam być szczera nie zauważyłam, aby lepiej nawilżał niż serum, a tego oczekiwałam. Ale jest to bardzo wydajny i niedrogi produkt, więc jeżeli szukacie nawilżacza zamiast serum lub jako dodatkowa pielęgnacja – można go kupić w internecie.

46. Oleje Świata od Joanna Cosmetics – o tym produkcie był obszerny post. Uwielbiam go i zapraszam do przeczytania recenzji – klik

47. Czysty kaolin do przygotowania maski ściągającej – nie robię sobie takich masek zbyt często, dlatego zużycie zajęło mi dobrych kilka lat. Najczęściej mieszałam kaolin z tonikiem, nakładałam na 15 min na twarz i już 🙂 Szybko, prosto i przyjemnie.

48. Serum pod oczy Bielenda – o tym produkcie na pewno napiszę post. Jest to dobre serum dla osób potrzebujących nawilżenia. Wielkim minusem jest czas użycia – tylko 2 miesiące od otwarcia, co powoduje, że serum służyło mi również na twarz, szyję i dekolt 🙂

Zużyłam jeszcze kilkanaście próbek. Spośród nich bardzo przypadł mi do gusty szampon do włosów L’biotica oraz krem do rąk firmy Orly. Bardzo miłym zaskoczeniem był krem do stóp Douglasa – fajnie nawilżał i wygładzał, jednak strasznie długo się wchłaniał i pozostawiał tłustą warstwę na kilka godzin. Więc niestety nie jest to produkt dla mnie.

i tak się prezentują moje zużycia. nie jest źle, aczkolwiek myślałam, że do czerwca dobiję do 50 sztuk. Ale będę się starać dalej 🙂

A jak wyglądają Wasze denka?

Dodaj komentarz