Dzienna i nocna pielęgnacja Bio Marine – moja opinia

Znalezienie idealnego kremu do cery bardzo suchej jest nie lada wyzwaniem. Ja swoje poszukiwania rozpoczęłam wiele lat temu, z lepszym lub gorszym skutkiem. Ostatnio w moje ręce trafił zestaw zapowiadający przełom w mojej pielęgnacji i wielkie nawilżenie – czy tak było? zapraszam do lektury.

Zestaw ten przywiozłam prosto z Izraela z nad Morza Martwego. Pokładałam w nim wielkie nadzieje, tym bardziej, że produkty były bardzo zachwalane przez sprzedawczynię. Pchnięta impulsem kupiłam cały zestaw tj. krem na dzień, krem na noc i ujędrniające serum.

Producent tak opisuje krem na dzień:

„Unikalna formuła Triple Effect Complex tworzy cudownie intensywny krem nawilżający, który zapobiega wiotczeniu i starzeniu się skóry, przywracając optymalny poziom nawilżenia skóry i nadając jej świeży wygląd i miękkość w dotyku , które trwają godzinami. Krem jest szybko wchłaniany. Dzięki niemu skóra jest miękka, elastyczna i świeża. Idealny jako baza do makijażu. Dla normalnej i suchej skóry.”

Moja opinia:

Krem zamknięty jest w bardzo ładnym słoiczku ze złotą nakrętką. Bardzo ładne, minimalistyczne opakowanie, które ma w sobie to „coś”. Zresztą cały zestaw tak się prezentuje. Do kremu dołączona jest szpatułka która pozwala dbać o higienę produktu – plus dla producenta. Krem w konsystencji jest lekki, ale dość zbity. Bardzo przyjemnie się go nakłada i szybko się wchłania. Jednak po kilkunastu minutach poczułam, że na mojej twarzy coś się znajduje – nie było to uczucie spływania produktu, ale jakby krem się do końca nie wchłonął. Po przejechaniu ręką, ku mojemu zaskoczeniu na twarzy miałam tłustawą powłokę, która bardzo nieprzyjemnie daje o sobie znać w ciepłe dni. I niestety tak się działo przez kolejne kilka dni. Próbowałam zmienić wcześniejsze etapy: serum, bez serum, pianka do mycia twarzy, żel do mycia, tonik, bez toniku itd. ale cały czas efekt się utrzymywał. Po około 2 tyg. dałam sobie spokój, gdyż uczucie to było bardzo nieprzyjemne, wręcz denerwujące. Niestety to samo się działo z kremem na noc, który jest bardziej lekki i puszysty niż produkt na dzień. Wiązałam z nim duże nadzieje, jednak się zawiodłam. Nawet nie jestem w stanie ocenić nawilżenia, gdyż cały czas czułam tłustawą powłokę. Nie lubię wyrzucać kosmetyków, więc postanowiłam wykorzystać je na szyję i dekolt. I ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu tutaj spisują się rewelacyjnie. Skóra bardzo dobrze je absorbuje, nie pozostawiają tłustej powłoki. Moja szyja i dekolt są ładnie nawilżone i miękkie w dotyku. Nie mam pojęcia od czego zależy tak różne zachowanie kremów na innych częściach ciała, jednak jestem zadowolona, że udało mi się znaleźć dla nich zastosowanie.

Przyjrzyjmy się jeszcze składom. Znajdziemy m.in. olej ze słodkich migdałów, masło shea, ekstrakt z fig, olej z nasion sezamu i  wiele innych. Niestety jednak w kremie znajdują się też chemiczne składniki i niekoniecznie te zdrowe jak np. EDTA, który nie powinien być stosowany przez kobiety w ciąży.

Oba kremy mają pojemność 50 ml i w cenie regularnej na stronie polskiego dystrybutora kosztują 59 zł. Niby nie dużo, ale też nie mało. Jeżeli nie przeraża Was nienaturalny skład i chcecie zaryzykować – polecam. Ja niestety już tych produktów nie kupię, gdyż za niższą cenę można znaleźć krem nie tylko (w moim przypadku) do szyi i dekoltu ale też do twarzy.

PS: o serum będzie oddzielny post.

A Wy jakie produkty stosowaliście tej firmy?

Dodaj komentarz