Pierwsze wrażenie: Charmine Rose

Markę Charmine Rose znam i stosuje z przerwami od ok 7 lat. Bardzo lubię ich maski algowe, ale również niektóre kremy przypadły mi do gustu. Dzięki mojemu poleceniu produkty tej firmy stosują 4 moje koleżanki i są bardzo zadowolone. Dziś chciałabym Wam zaprezentować moje pierwsze wrażenie, a w niektórych przypadkach opinie o paru ich kosmetykach, których próbki ostatnio udało mi się zużyć. Zapraszam do czytania 🙂

Seria NCBS z kwasami – tych produktów używałam po raz pierwszy. Cała seria co prawda jest przeznaczona do cery tłustej i problematycznej, ale postanowiłam ich spróbować. Peeling nie przypadł mi do gustu, gdyż nie czułam żadnych efektów po zastosowaniu. Jestem osoba, która zdecydowanie lubi peelingi ziarniste i zdania na ten temat nie zmienię 🙂 Peeling mogłabym polecić osobom, które nie mogą stosować produktów ziarnistych i szukają delikatnego złuszczenia.  Oba kremy z kwasami przypadły mi do gustu. Po nałożeniu ciut delikatne pieczenie, które zaraz przechodzi. Stosowałam je na noc, a rano moja cera wyglądała bardzo promiennie.

Krem na rozszerzone naczynia krwionośne jest przeznaczone do cery suchej. Co prawda nie mam rozszerzonych naczyń, ale mam skórę suchą. Kremik ma przyjemny zapach, ładnie nawilża, aczkolwiek dla skór bardzo suchych będzie zbyt słaby jeżeli chodzi o właściwości nawilżające.

Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy szyi i dekoltu – krem, który odkryłam na nowo. Miałam przyjemność używać go 5 lat temu, ale nie zrobił na mnie wrażenia. W międzyczasie, chyba firma zmieniła troszkę skład kremu, który przyjemniej pachnie, jest lekko tłustawy ale szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu. Według mnie będzie to idealny krem do skór suchych na okres jesienno-zimowy. Jest również bardzo wydajny: jedna próbka wystarczyła mi na 5 aplikacji. Na pewno go kupię.

Melanostatic cream – krem na przebarwienia. Jak mam być szczera najmniej przypadł mi do gustu z całego zestawienia. Plus za SPF 15, ale dla mnie zbyt słabo nawilżał. Być może cerom mieszanym bardziej przypadłby do gustu. Jeżeli chodzi o niwelowanie przebarwień ciężko mi się wypowiedzieć, gdyż użyłam go tylko 2 razy.

Odmładzający krem z wit c+e – kremik mi znany, którego używałam już nie raz. Bardzo go lubię, ładnie nawilża, chociaż dla mnie zbyt słabo. Polecany do cer dojrzałych, które firma definiuje jako 35+. Według mnie będzie idealny do cer mieszanych oraz tych, nie wymagających głębokiego i bogatego nawilżenia.

Krem z peptydami biomimetycznymi – jak mam być szczera to nie wiem co mam napisać……Nie zauważyłam, żeby ten krem zrobił cokolwiek, nawet nawilżył. Być może po kilkunastu stosowaniach efekty byłby bardziej widoczne, ale ja chyba do niego się nie przekonam.

I to by było na tyle. Znacie firmę Charmine Rose? Lubicie ich kosmetyki?

 

Dodaj komentarz