Moje ulubione podkłady

Mimo, że nie mam problematycznej skóry i jest dla mnie istotne aby podkład nie podkreślał suchych skórek, nie przesuszał i nie wchodził w zmarszczki dobranie odpowiedniego produktu jest dla mnie tak samo trudne jak znalezienie odpowiedniego kremu pod oczy. Jak już uda mi się znaleźć taki, który odpowiada wymogom mojej skóry i ładnie się prezentuje, staram się do niego wracać. Jednak od czasu do czasu ciekawość bierze górę i muszę kupić coś nowego. Ostatnim takim podkładem był Rimmel Fresher skin, o który przeczytacie tutaj: Link. Jeżeli jesteście ciekawe do których 2 podkładów wracam nieustannie od 3 lat – zapraszam do dalszego czytania 🙂

Jeżeli czytacie mnie już jakiś czas, wiecie że jestem posiadaczką skóry bardzo suchej. Ma to swoja zaletę, gdyż nie mam problemów z niedoskonałościami/wypryskami i tak na prawdę potrzebuje jedynie produktu, który ujednolici moją mój koloryt. Jeżeli macie podobnie, na pewno spodoba się Wam Mac Face and Body. Jest to produkt, który wg mnie się albo kocha albo nienawidzi. Ja należę do pierwszego grona.

Opakowanie – nic specjalnego, plastikowa butelka koloru podkładu, jednak nie wygląda tandetnie. Możemy obserwować przez nią ubytek produktu, co jest również zaletą. Wolałabym aplikator z pompka od „dziubka” z którego wyciskamy produkt, jednak ten daje radę. Podkład mimo, iż jest płynny nie rozlewa się na boki i nie wylewa z opakowania. Produkt ma konsystencję płynną, wręcz wodnistą i delikatną pigmentacje. Na twarzy wygląda prawie niewidocznie, więc jeżeli szukacie czegoś kryjącego, na pewno się zawiedziecie. Może teraz troszkę o aplikacji, gdyż jest ona niestandardowa. Podkład po wpływem wcierania w skórę staje się kremowy i możliwy do nałożenia, dlatego polecam aplikację palcami. Bardzo łatwo się rozciera, nie tworzy smug, nie roluje się. Na twarzy nie jest ani matowy ani nie rozświetla cery. Pozostawia wykończenie, które bym nazwała mokre, dlatego wg mnie koniecznie jest przypudrowanie. Ja używam pudru z Inglota – transparentnego i i jestem bardzo zadowolona z efektów. Nałożony róż i rozświetlacz trzymają się cały dzień. Jak dla mnie jest to idealny produkt na okres letni i zawsze wówczas go używam. Posiadaczkom skór suchych/bardzo suchych oczekujących wyrównania koloru – gorąco polecam.

Podczas okresu jesienno-zimowego podkład MAC ustępuje miejsca Rimmel Wake me up. Obecnie używam moją 3 buteleczkę i chyba na niej nie poprzestanę 🙂

Podkład posiada rozświetlające drobinki, które nie wszystkim się podobają. Mi one zupełnie nie przeszkadzają, gdyż nie zauważam ich na twarzy, a dają ładny efekt promiennej, wypoczętej cery. Konsystencja jest idealna, ani za rzadka, ani za gęsta. Bardzo dobrze się rozprowadza zarówno palcami jak i pędzlem lub glam spongem 2. Najczęściej jednak używam palców :)Krycie określiłabym jako średnie, ale absolutnie dla mnie wystarczające. Jeżeli jednak macie problemy z cerą, może być niewystarczające. Produkt ładnie pachnie, ciężko mi dokładnie określić do czego zapach jest podobny – dla mnie jest delikatny i przyjemny dla nosa :). Podkład bardzo dobrze współgra z innymi pudrami (u mnie Inglot lub Rimmel Stay Matte), różami i rozświetlaczami. Utrzymuje się na twarzy min. 8 godzin nie wchodząc w zmarszczki mimiczne.

Opakowanie wg. mnie jest bardzo fajne: szkło ciężkie, solidne, na pewno nie stłucze się ani nie pęknie przy pierwszym lepszym uderzeniu. Pompka dozuje odpowiednią ilość produktu, nie zacina się, nie zapycha. Nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba 🙂

Nie jestem przekonana, czy będzie to dobry produkt dla osób z cerą tłustą, która sama w sobie ma tendencję do świecenia. Ja bym nie ryzykowała. Za to osobom ze skórą suchą polecam serdecznie.

Dodaj komentarz