Dermokosmetyki NovaClear Atopis – co o nich sądze po 3 tygodniach stosowania?

Pod koniec maja otrzymałam paczkę z dwoma produktami firmy NovaClear Atopis. W przesyłce znalazły się dermokometyki: balsam do ciała i żel do mycia ciała i twarzy. Rzadko używam dermokosmetyków, dlatego byłam bardzo zadowolona i ciekawa tych produktów. Po ponad 3 tygodniach regularnego stosowania przyszedł czas na recenzję 🙂

Może najpierw kilka słów o produktach. Kosmetyki NocaClear Atopis przeznaczone są do skóry atopowej, wrażliwej i suchej. Nie powodują podrażnień, maja naturalne pH, są pozbawione drażniących substancji chemicznych. Według producenta żel do mycia ciała ma za zadanie: delikatnie myć, uzupełniać niedobór lipidów przez co wpływa na odbudowę naturalnego płaszcza hydrolipidowego naskórka, odbudowywać naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka zapewniając skuteczne i długotrwałe nawilżenie i natłuszczenie skóry. Stosowałam ten produkt 3 tyg na twarz i ciało zgodnie z zaleceniami. Rzeczywiście produkt nie przesusza, jest delikatny, nie powoduje uczucia suchości skóry. Nawet, gdy czasem z różnych przyczyn nie nałożyłam kremu na noc, rano skóra twarzy była w dobrej kondycji. Dodatkowym atutem jest brak zapachu. Konsystencja żelu jest podobna do kiślu.
Do 2 rzeczy mogę się przyczepić mieć zastrzeżenia:
– opakowanie kosmetyku, a dokładniej dozownik – niestety zaraz po otwarciu opakowania żel wylewa się gdzie popadnie
– skład kosmetyku: mamy tutaj tylko 2 składniki aktywne. Nie jestem osobą, która zwraca uwagę na 100% naturalny skład, ale osobom, które to robią produkt może nie przypaść do gustu.

Balsamu do ciała używałam razem z żelem do mycia. Według mnie ten duet bardzo dobrze się sprawdza. Moja skóra bardzo dobrze reagowała na balsam, który ją nawilżał i wygładzał. Efekty były odczuwalne na skórze długo po aplikacji, nawet pod koniec następnego dnia. Opakowanie jest takie samo jak w przypadku żeli, jednak ze względu na konsystencję balsamu nie wylewa się zaraz po otwarciu tubki. Produkt tak jak żel jest bezwonny, co jest wielkim atutem. Niestety przy aplikacji bardzo się „marze” tzn. podczas rozsmarowywania powstają białe smugi, których wtarcie zajmuje trochę czasu, szczególnie jeżeli zaaplikujemy zbyt dużo balsamu.Produkt bardzo dobrze się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze, nie topi się podczas upałów.

Oba produkty są bardzo przyjemne w stosowaniu mimo paru wad. Niestety jedną, ważną pewnie dla dużej ilości z Was będzie skład. Generalnie jest chemiczny, ma w sobie tylko 2 składniki aktywne: olej z pestek konopi i ekstrakt z lukrecji (gdzieś na szarym końcu). Ale przyjrzyjmy się mu bliżej:
– Aqua – woda
– Paraffinum Liquidum – olej parafinowy. Jest to substancja pochodzenia chemicznego – otrzymywana z ropy naftowej.Tworzy tłusty film, powodując zatykanie porów, przez co skóra pozostaje bez dostępu tlenu. W kosmetyce naturalnej w miejsce parafiny stosowane są oleje: migdałowy, avokado, i inne. Raczej składnik niepolecany.
– Cetearyl Alcohol – alkohol cetylowy, używany jako emulgator. Nie ma negatywnego wpływu na skórę
–  Glyceryl Stearate – otrzymywany z tłoczenia olejku kokosowego, słonecznikowego. Jest emulgatorem, nie ma negatywnego wpływu na skórę
– Glycerin – gliceryna. O tym chyba nie trzeba pisać 🙂 są zwolennicy i przeciwnicy.
– Cannabis Sativa Seed Oil – olej z pestek konopi. O konopi pisałam już na blogu: zapraszam tu: (link)
– Laureth-9 – Alkohol laurylowy. Umożliwia powstanie emulsji
– Propylene Glycol – glikol propylenowy. Substancja pochodzenia chemicznego – otrzymywana z ropy naftowej. Może wywoływać alergie, w wysokim stężeniu działa podrażniająco na skórę.
– Ceteareth-20 – kolejny emulgator……
– Glycyrrhiza Glabra Rhizome/Root Extract – ekstrakt z korzenia lukrecji – łagodzi podrażnienia, przyśpiesza gojenie, zmniejsza zaczerwienienia, regeneruje, rozjaśnia
Allantoin – alantoina – działa łagodząco
– Caprylyl Glycol – glikol karylowy. Substancja zapobiegająca wysychaniu kosmetyku
– Sodium Hydroxide – wodorotlenek sodu – regulator pH. Dozwolony, ale w ograniczonym stężeniu
– Carbomer – karbomer zagęstnik
– Lactic Acid – kwas mlekowy. Kwas mlekowy stosowany jest głównie w balsamach do pielęgnacji skóry suchej, przesuszonej, a w wyższych stężeniach np. do zrogowaciałej skóry stóp.
– Disodium EDTA – konserwant. Jak już pisałam nie raz na blogu – składnik niezalecany do stosowania przez kobiety w ciąży, Phenoxyethanol i Ethylhexylglycerin – konserwant.
I teraz nie wiem co napisać….. Po analizie składu balsamu odechciało mi się analizy składu żelu 🙂 Nie tak wyobrażałam sobie dermokosemetyki dla osób wrażliwych. Generalnie nie mam nic przeciwko stosowania chemii w kosmetyce, o ile nie jest szkodliwa. Oba produkty polubiły się z moją skórą, ale nie wiem, czy tak samo by było w przypadku osób wrażliwych, alergicznych lub z atopowym zapaleniem skóry.
Żel kosztuje – 18,60 zł za 200 ml, a balsam – 22 zł również za 200 ml. Wydaje mi się, że w takiej kwocie lub dokładając niewiele można kupić produkty o lepszym składzie. Produkty zużyję do końca, gdyż nie wywołują u mnie podrażnień, ale po zagłębieniu się w skład na pewno nie kupię ich ponownie.

Dodaj komentarz