Demakijaż – co dzienna przyjemność, czy przykra konieczność? Porównanie płynów micelarnych Dermedic Hydrain i Lireac

Skuteczny demakijaż jest podstawą pielęgnacji skóry. Oczywiście każda kobieta ma swój własny, ulubiony sposób usuwania makijażu, używając swojego ulubionego preparatu. Są zwolenniczki płynów micelarnych, mleczek, pianek, a także zwykłego mydła z wodą. Jeżeli jest to sposób dobry dla skóry – dlaczego nie?

Dziś chciałabym omówić 2 preparaty, które ostatnio stosowałam do demakijażu. Jeden z nich sprawił, że ta prosta niby czynność stała się koszmarem……

Płyn Micelarny Dermedic Hydrain+ 

Preparat w swoim składzie zawiera m.in. wodę termalną, kwas hialuronowy, co jest jego zdecydowaną zaletą. Posiada również alantoinę, która ma działanie łagodzące, przez to preparat również nie podrażnia skóry. Według producenta płyn zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia pozostawiając uczucie świeżości i czystości nie podrażniając przy tym oczu, zmiękcza i utrzymuje nawilżenie warstwy rogowej skóry, nie zatyka porów. Rzeczywiście moja skóra i oczy nie zostały podrażnione, nie zapchał również porów. I tu chyba kończą się jego zalety…..

Płyn oczywiście zmywa makijaż, ale bardzo słabo. Przy demakijażu oczu ilość rzęs jaką straciłam próbując zmyć tusz (nie wodoodporny!) jest ogromna. Przy pierwszym dotknięciu płatków kosmetycznych zwilżonych naszym płynem, przytrzymaniu przy rzęsach, żeby tusz się rozpuścił i usunięciu go, zmyłam może połowę tuszu nałożonego na rzęsy. I nie byłoby z tym problemu, gdyby nie to, że przy drugiej próbie tusz został tak rozmazany, że przypominał dwa wielkie siniaki pod oczami. Co najgorsze próbując usunąć te plamy zacierałam tylko skórę, a one nadal zostawały. Przy użyciu innego płynu – zniknęły natychmiastowo. To jest jego wielki minus, gdyż cały demakijaż oczu zajmował mi 3 razy tyle czasu ile powinien i dodatkowo musiałam nabyć nowy preparat, żeby usunąć pozostałości, które nie zostały zmyte.

Podsumowując, płyn zdecydowanie nie spełnia moich oczekiwań i na pewno nie sięgnę po kolejną buteleczkę. Cena również nie jest najniższa, gdyż za 100 ml płacimy ok 14 zł. Biorąc pod uwagę cenę i jakość produktów do demakijażu Garnier’a jest to po prostu nie opłacalny zakup. Jakie są Wasze doświadczenia z tym produktem? Podobne, czy ja po prostu trafiłam na pechową partię? 

Owym płynem, który ratował „katastrofę” na mojej buzi był Lireac DÉMAQUILLANT DOUCEUR – Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu. Jest to mój pierwszy produkt tej firmy. Płyn ma delikatny zapach, który wg. mnie nie będzie drażnił osób nielubiących kosmetyków zapachowych. Przy delikatnym makijażu oka usuwa wszystko bez zastrzeżeń, przy makijażach wieczorowych nie sprawdza się w 100%. Płyn nie podrażnia, nie wysusza i nie ściąga skóry. Ja po demakijażu skóry myję twarz żelem do twarzy. Ta kombinacja pozwalała mi zmyć cały makijaż pozostawiając skórę gotową do tonizowania i nałożenia kremu.

Płyn nie zawiera alkoholu, przez co nie wysusza skóry. Dodatkowo zawarte w nim substancje czynne takie jak wyciąg z kwiatów lnu i malwy, które mają właściwości nawilżające. Producent pisze, że płyn nie wymaga spłukiwania. Po demakijażu moja skóra było trochę lepka, więc nie wyobrażam sobie nie użycia żelu do mycia twarzy. Ogólnie płyn oceniam na dobry. Cena nie jest najniższa – za produkt 200 ml zapłacimy ok 55 zł.

Następny w kolejce do testów jest Płyn Micelarny z olejkiem – nowość firmy Garnier. Chcecie recenzję?

Dodaj komentarz